Niemcy, Porady/Podróżowanie z psami

Zanim wsiądziesz z psem do Deutsche Bahn, przemyśl to dobrze.

Wszystko przez system zakupu biletów dla psów. Ah oczywiście Deutsche Bahn to niemieckie PKP jakby ktoś nie wiedział. Jest to wpis o tym, że jak rozważacie podróżowanie pociągami z psem w Niemczech to lepiej się dobrze przygotujcie.

Można narzekać na PKP, ale jedno jest tam łatwe i pewne- stała cena biletów dla psa 15zł, które nazwane są biletem dla psa. 

Na początku niemieckie koleje wydawały mi się rajem w porównaniu do polskich (kto nie czekał nigdy na pociąg powyżej godziny, nie jechał z Warszawy do Katowic lub Warszawy na Hel TLK bez rezerwacji miejsc lub nie marzł zimą z włączoną klimą i nie miał ogrzewanego przedziału latem niech pierwszy rzuci kamień). 

Plusy dodatnie to:

  • Pociągi są ładne, czyste, prawie że luksusowe.
  • Nie trzeba wnosić psa na rękach po dziwnych, stalowych, wąskich i wysokich schodach, ewentualnie pies nie wpada nigdy miedz pociąg a peron.
  • Jak się spóźniają odpowiednio długo i nie złapiesz kolejnego pociągu to oddają hajs za bilet (ale oni o tym wiedzą i pociąg nigdy się tyle nie spóźnia).
  • Pies nie musi mieć kagańca

Minusy ujemne to:

  • Aplikacja i cały system opłat za psa!

O co mi chodzi?

Otóż po pierwsze w naszym regionie Pfalz, za psa w kolei regionalnej się nie płaci, ale już w innych trzeba się samemu zorientować jak to wygląda. Tzn wydaje mi się, że się nie płaci, bo my nigdy nie płacimy a bilety zawsze sprawdzają i jest ok, tak też powiedział nam jeden konduktor. W pociągach dalekobieżnych się płaci, ale konduktorzy czasem mają sprzeczne informacje, albo nie wiedzą nic i zachowują się jak roboty do tego służbiści. 

My zawsze kupujemy na pociągi dalekobieżne bilety wcześniej (co najmniej półtora miesiąca) bo wtedy bilety kosztują np od nas czyli okolice Mannheim, do Warszawy (włączając w to polski pociąg z Berlina do Warszaw) po 50 euro. A końcowa cena to 180 euro i ona co kilka dni sukcesywnie wzrasta o 20 euro od tych 50, więc na prawdę opłaca się kupić przez internet dużo wcześniej.

czekamy na pociąg z psami i rowerami w jakiejś małej niemieckiej miejscowości.

Ile więc kosztuje bilet dla psa w Niemieckich pociągach???? Cały czas mówię o pociągach dalekobieżnych. Tyle co dla dziecka, czyli połowę ceny twojego biletu. ALE….

Jak kupuje się bilet przez aplikację, co raz zrobiliśmy jadąc w Alpy, to kupuje się swój bilet i dodając dziecko dostaje się za niego też jakąś ekstra zniżkę/bilet rodzinny więc wychodzi 0 euro.  No i my tak ucieszeni zrobiliśmy, ale Pani sprawdzająca bilety powiedziała, że tak nie może być! Bo to się nie liczy dla psa, i że nie może być tak że 0 euro i już, za darmochę, ale tym razem nam podaruje. Pyta więc mój chłopak, bo ja po niemiecku nie umiem, to jak mam w takim razie kupić ten bilet. Na co ona, że w kasie albo automacie. No, ale jak tu kupiony przez aplikację, to jak mam go podpiąć do tego mojego biletu, czy w ogóle można kupić dla samego dziecka i oznacza to, że ja mam 3 miesiące wcześniej iść, jak np jestem w innym kraju na niemiecka stacje kolejowa i kupić bilet? Nie wiadomo, nie jest to ich sprawa.

Teraz co nam się przydarzyło. 

Otóż w pociągu do Polski po prostu nie kupiliśmy biletu, bo nie mieliśmy jak za bardzo, a ze przez aplikacje się nie da… Serio nie wiedzieliśmy co z tym fantem zrobić i po prostu nie kupiliśmy biletu dla psów, albo mój chłopak kupił te za 0 euro/rodzinne przez aplikacje, już nie pamiętam. Pan, który sprawdził bilet powiedział, ze nie ma opcji, trzeba teraz kupić bilet dla psa u niego i tak liczy i liczy i mu wychodzi, że bilet kosztuje normalny teraz 140 euro to polowa czyli 70 i 20 euro za kupienie w pociągu, to będzie 90 auro, aaaa i macie tu dwa psy, to pyk 180 euro…. Rozumiecie? 180 euro! Bo aplikacja jest do dupy, jak się doda dzieci to nie nasza wina ze wychodzi 0 euro, to jest zle, jak się chce kupi bilet wcześniej to też zle, bo jak do niego dokupić 3 miesiące przed wyjazdem bilet na stacji. 

Najlepsze jest to (na prawdę dosłownie najlepsze i jedyne dobre), że zapłaciłam kartą i i minął tydzień, dwa, a nikt nie ściągnął pieniędzy, obecnie minęło juz półtora miesiąca i nadal ich nie ściągnęli, wiec liczymy na to, że pan konduktor nie był takim złamasem na jakiego wyglądał i anulował te transakcje.

W drodze pociągiem niemieckim w Alpy.

Droga powrotna z Polski do Niemiec.

 Kupiliśmy jakoś 3 tygodnie wcześniej będąc w Polsce, znowu przez aplikację no to już ni cholery zupełnie nie mieliśmy jak iść na niemiecki peron kupić biletów dla dzieci. Mój chłopak wpadł na genialny pomysł, że skoro dodając dzieci na nasz bilet na aplikacje nalicza to 0 euro, czyli źle bo nie może być nic za darmo, to on w takim razie kupi bilety dla nas, zapłaci i potem osobno dla dzieci. No niestety okazało się, że nie można kupić po prostu biletu na dzieci, trzeba go podpiąć pod dorosły bilet… już zamówienia nie dało się edytować (oczywiście) więc byliśmy w czarnej dupie.

Mieliśmy też intencje kupić te bilety w Berlinie bo mieliśmy godzinę na przesiadkę, ale nasz pociąg się opóźnił o 65 minut wiec ten w Berlinie nawet musiał na nas 10 min zaczekać (mówię wam, oni wiedzą, ze jakby nie poczekali to by musieli oddawać dużo pieniędzy za bilety, tylko dlatego czekają). 

Widzę już w pociągu, że nadchodzi konduktor i patrząc na jego twarz (wyglądał jak te takie zabawkowe okulary z nosem i wąsami albo mapet z kabaretu o politykach) to wiedziałam, że nie będzie zmiłuj 180 euro pyk. Oczywiście Pan powiedział na to wszystko, że jego to nic nie obchodzi. dosłownie. to, że nie mieliśmy jak kupić tych biletów, że byliśmy wtedy w innym kraju, że aplikacja jest do dupy, ze pociąg się spóźnił 65 minut. Nic jego to nie obchodzi i juz. Na co taka miła Pani, co się ze mną zamieniła miejscami żeby psy miały wygodniej mówi mu

  • no niech pan okaże dobre serce, będzie miły dziś, zrobi coś dobrego.

Na co on:

  • Niby czemu mam być miły?

Ale zaczął sprawdzać bilety naokoło i coś mruczał pod wąsem, po czym spojrzał na nas i mówi, że nich już będzie i poszedł. 

Czekamy na pociąg… Haj zawsze wie jak zrobić party i rozweselić ludzi.

Mimo, że wyszłam w tym na zero (no prawie, bo od Frankfurtu nad Odrą na granicy do Berlina pyknęli nam 20 euro za psy), to czuję się jakbym wygrała te 360 euro na loterii kolei niemieckich.

Na prawdę, nie wiem jaki to jest cholerny problem, wyższe programowanie, aby dodać do aplikacji bilet dla psa, ewentualnie ustalić jedną cenę, która nie jest ceną jak dla dziecka (bo wtedy przepraszam, ja bym chciała aby moje psy miały też miejsce siedzące hehe) i przez to aplikacja nie daje mu biletu za 0 euro, i robić sobie pod górkę i jakieś dziwne problemy,  w końcu to kraj gdzie jest tyle psów i żaden bezpański, więc co to jest za problem się pytam.

Za aplikację i psy DB powinno smażyć się w piekle. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *